StefanDetko 

                     in blog  

ARCHIWUM

now@ on-line

gold coast office lease

 

9 czerwca 2010

Dostojnik u Powodzian


RAZ we wczorajszej „Rzeczpospolitej” pisał o istnej erupcji żartów anty-POwskich, więc i ja sobie na jeden pozwolę. Poniżej parafraza starego, rosyjskiego dowcipu, opowiedzianego mi przed laty przez RS, popularnego w stalinowskich Sowietach, dość trafnie ujmującego naszą rzeczywistość i nastroje społeczne:

Jest ciemna noc, ludzie – w trosce o resztę dobytku – śpią na dachach zalanych domów. Nagle, tuż po północy, ciszę nocną rozdziera seria z kałasznikowa!!!

Na dachach domów powoli rozbłyskują światła, rozlegają się gorączkowe okrzyki: „Co to, pomoc przywieźli?! Chleb, wodę, jakiś ratunek???!”.

W odpowiedzi słychać głos Sołtysa: „Nie, to Pan z Warszawy przypłynął nas odwiedzić, obiecać pomoc i pocieszyć!”.

Na dachach zalanych domów gasną wszystkie światła. Zapada cisza.

Wtem druga seria z kałasznikowa!!! Znów zapalają się pojedyncze światełka.

Jakiś zmęczony głos pyta: „Co tam znowu, Józefie? Baterie do latarek i aspirynę przywieźli?! Koce, żywność? Jakiś ratunek??”.

Głos Sołtysa znowu odpowiada: „Nie, to Pan z Warszawy przypłynął nas odwiedzić, obiecać pomoc i pocieszyć!”.

Na to chór wzburzonych głosów: „Jak to, Józek, tożeś tego s…....syna pierwszą serią nie ubił???????!!!!!”.

Ceterum censeo Conventum esse delendum.

następna