Euro 2012

oczami Konserwatysty etycznego

Konserwatyzm etyczny jest filozofią polityczną, opierającą się na etyce Cywilizacji Łacińskiej, z niej właśnie czerpiącą zasady funkcjonowania państwa i z tej perspektywy omówię - poniżej - mój stosunek do Euro 2012.

Na pierwszy rzut oka, można zapytać, czy ktokolwiek o zdrowym podejściu do rzeczywistości, może mieć jakiekolwiek obiekcje do tak wspaniałej imprezy, jaką ma być festiwal piłkarski Euro 2012.

Jako konserwatysta, już z samej zasady uważam, iż ów, wspomniany powyżej „pierwszy rzut oka” jest za mało wystarczającą podstawą, do formowania oceny jakiegokolwiek problemu, czy też zjawiska.

Konserwatysta, najpierw dokonuje określenia istoty zjawiska z punktu widzenia etyki Cywilizacji Łacińskiej, później dokonuje rozbioru przyczyn i skutków oraz przeprowadza swoisty rachunek zysków i strat, na podstawie czego dopiero formułuje opinię, którą podaje do wiadomości innych Osób, stroniąc jednocześnie od narzucania komukolwiek swojego zdania.

Rozpocznijmy więc od początku: od określenia istoty zjawiska.

Moim zdaniem, jako konserwatysty etycznego, istotą wszelkich poczynań obecnej formy państwa, w kierunku Euro 2012, jest akcjonizm, definicją którego obejmuję wszelkie, okazyjne i przez to chaotyczne poczynania państwa prawa w sprawach, które państwa Cywilizacji Łacińskiej rozwiązują organicznie, to znaczy od początków swojego istnienia, systematycznie, rozważnie, rozdzielając zasoby ludzkie i finansowe na długie lata.

W tym miejscu, należy pokrótce wyjaśnić, iż zakresem działania państwa prawa jest tylko to, czego dotyczą regulacje prawne, czyli – pisząc kolokwialnie – „instrukcje obsługi”, co oznacza, iż w państwie takim nie przeprowadza się żadnych działań, wcześniej nie ujętych prawnie, a tylko reaguje nerwowym i kosztownym akcjonizmem na wszelkie, nagle wynikające problemy.

Osobną, a w tym szkicu nie opisywaną cechą państwa prawa, jest ta, iż czyny karalne - z punktu widzenia Moralności, a zwłaszcza już etyki Cywilizacji Łacińskiej, która jest kolebką Katolickiej Nauki Społecznej -, na które nie ma „przepisu”, w postaci św. Paragrafu, czynami karalnymi już nie są. Czy zjawisko to ma jakikolwiek wpływ na szerząca się wokół korupcję, a zwłaszcza wokół Euro 2012, której jak wiadomo „nie ma” – pozostawię do rozstrzygnięcia sumieniu Czytelników.

Przykładów akcjonizmu państwa prawa jest w Polsce wiele, ograniczę się więc, tylko do dwóch z nich:

- wały przeciwpowodziowe. Każdy, najbardziej tępawy urzędnik, czy to K.u.K. (Monarchia Austrowęgierska), czy też kajzerowskich Niemiec, okupujących niegdyś ziemie Rzeczypospolitej wiedział, że z Nieba pada deszcz, który grozi wezbraniem rzek i – wobec tego - powodziami, w związku z czym należy budować nowe oraz reperować stare wały przeciwpowodziowe, a także nie dopuszczać do osiedlania się Obywateli na terenach zalewowych.

Co zaś robi państwo prawa, w którym Nikt nie wpadł na pomysł napisania odpowiedniej „instrukcji”? Otóż, nie robi nic, nie buduje i nie remontuje rokrocznie wałów, pozwala na osadnictwo na terenach zalewowych i nie odkłada żadnych funduszy, na ewentualną pomoc dla pokrzywdzonych.

Rezultatem jest – w przypadku gdy deszcz popada dużej niż tydzień - stan klęski o charakterze ogólnopolskim wywołujący akcjonizm, czyli chaotyczne, nagłe ruchy całego aparatu państwowego, wobec tak niespodziewanej klęski żywiołowej, niosący marnotrawstwo środków i czasu, o jakiejkolwiek pomocy dla ofiar tej bezmyślności państwa prawa, nie wspominając.

- „Orliki”. W państwie Cywilizacji Łacińskiej, każdy: to znaczy Obywatel i Urzędnik państwowy, wiedzą o tym, że budując szkołę, należy zaprojektować przy niej także boisko. Jest to oczywista oczywistość i Obowiązek projektanta, i inwestora obiektu szkolnego.

Oczywiście, można powiedzieć, że w Polsce jest inaczej i podła komuna… etc.

Gdyby na ziemiach Rzeczypospolitej funkcjonowało państwo Cywilizacji Łacińskiej, to od dnia 5.06.1989 roku planowało by ono nie tylko remont wałów przeciwpowodziowych, ale oprócz tysiąca innych Konieczności, także budowę boisk szkolnych i przez te, ostatnie prawie 23 lata, byłoby już dawno „po wszystkim”, o rozłożeniu kosztów na całe dziesięciolecia, już nie wspominając.

Ale, państwo prawa istniejące od roku 1989 nie wyłoniło z siebie żadnych regulacji, dopóki…. nie dostało ono „impulsu” i nie rozpoczęło zespołu działań, które nazywam właśnie akcjonizmem. Skąd, nagle ten „impuls”, ile kosztował on Obywateli, a kto na tym – naprawdę – zarobił, to temat nie na ten, krótki szkic, ale na niezły Akt Oskarżenia.

Wracając do Euro 2012: Według mojej opinii – konserwatysty etycznego – wszystkie zjawiska i działania z nim związane mają charakter akcjonizmu, gdyż infrastruktura drogowa i obiekty sportowe powinny być objęte planowaniem, i ich stopniową realizacją najpóźniej od dnia 1.01.1990 roku, a starania Polski o prawo do urządzenia tak znaczącej imprezy międzynarodowej, jaką jest Euro 2012, powinny rozpocząć się dopiero wtedy, gdy powyżej opisana infrastruktura byłaby gotowa.

Rezultatem takiego, anty-cywilizacyjnego zjawiska, za jakie uważam akcjonizm, w przypadku Euro 2012 jest – wyraźnie już obserwowany chaos organizacyjny, niejasne procedury finansowe, zawyżone koszty i problemy z bezpieczeństwem uczestników tej imprezy, o czym mówię całkiem odpowiedzialnie, gdyż jako architekt miałem wgląd w fazę projektowania jednego ze stadionów.

* * *

Podobna sytuacja występuje podczas analizy przyczyn nagłego wybuchu inwestycji, związanych z Euro 2012. Oprócz oczywistych zysków politycznych, o które nie można mieć do polityków żadnych pretensji, gdyż każdy z nich potrzebuje sukcesów, gwarantujących możliwą reelekcję - obserwuję także objawy nadużyć finansowych i korupcji, do których należą:

- informacje o gigantycznych premiach dla nieudaczników: Dla przykładu, za nieukończony w terminie Stadion Narodowy wypłacone zostaną sumy stanowiące równowartość 6660 rent dla niepełnosprawnych – co możliwe jest tylko lege artis w państwie prawa, bowiem w państwie Cywilizacji Łacińskiej renty każdego niepełnosprawnego byłyby…. dużo wyższe, a zatem proporcje nie tak szokujące, o wyciągnięciu konsekwencji prawnych i finansowych za niedotrzymanie terminów, nie wspominając.

- informacje o gigantycznych oszustwach na budowach, gdzie autostrady budowane są na niewłaściwym podłożu, w niewłaściwej technologii.

- informacje o oszustwach polegających na kwitowaniu dostaw materiałów budowlanych, których się do budowy nie używa.

- informacje o gigantycznych kosztach budowy stadionów i autostrad, przekraczające standardy wszelkiej przyzwoitości.

etc., etc., etc. etc., etc., etc. etc., etc., etc. etc., etc.

Skutki akcjonizmu związanego z Euro 2012 odczuwać będą jeszcze nasze wnuki, gdyż państwo prawa buduje to wszystko, zadłużając się bez opamiętania, a do nadmiernych kosztów związanych z powstaniem, dojdą także gigantyczne koszty utrzymania obiektów sportowych, czego nie zmieni nawet wydzierżawienie ich trzeciej lidze hokejowej, o kosztach ciągłych remontów, byle jak „wybudowanych” autostrad, już nie wspominając.

Skutkiem tych skutków, będzie coraz większy ucisk fiskalny, a przez to dalsze, nieuchronne zubożenie społeczeństwa, bo przecież nie establishmentu państwa prawa

Proszę mi tylko, w tym miejscu nie podpowiadać, że „dostajemy” dotacje unijne na te cele, gdyż mechanizmy ich przyznawania oraz wysokość składek, jakie otrzymuje Bruksela, są mi doskonale znane.

Jako skutki Euro 2012, rozpatrywać muszę także wszelkie zjawiska towarzyszące podobnym imprezom, to jest nagła fala przestępczości, poczynając od „zwykłych” kradzieży, dalej poprzez „zlot Pań lekkiego prowadzenia”, kończąc na wzroście przestępstw związanych z bronią, porwaniami oraz handlem i posiadaniem narkotyków.

Do kolejnych skutków zaliczę także wszelkie uciążliwości, z jakimi spotkać się będzie musiał Obywatel nie biorący udziału w imprezach Euro 2012, takich jak utrudnienia komunikacyjne, hałas, spadek poczucia bezpieczeństwa, etc.

Oczywiście, problemy opisane w dwóch poprzednich akapitach byłyby łatwe do rozwiązania w dobrze zorganizowanym państwie Cywilizacji Łacińskiej, ale które to są nie do opanowania przez chaotyczne, akcjonistyczne państwo prawa, z całym jego bałaganem organizacyjnym i korupcją.

* * *

Rachunek zysków i strat można przeprowadzić, wymieniając te najbardziej znamienne:

Do zysków zaliczę:

- zysk polityczny ze zorganizowania imprezy o znaczeniu międzynarodowym

- zysk finansowy z budowy obiektów sportowych i autostrad, którym podzielą się firmy projektujące, wykonawcze i dostawcze – wliczając do tego zysk nieuczciwych polityków i urzędników

- zysk finansowy z obsługi imprezy, którym podzielą się hotelarze, restauratorzy, sprzedawcy pamiątek, etc.

- zysk finansowy „działaczy” PZPN, którzy „zagospodarują” tantiemy od stacji telewizyjnych oraz sprzedadzą po cenach dumpingowych lwią część biletów na wszystkie imprezy związane z Euro 2012

- zysk finansowy państwa, o którego rozmiarach i przeznaczeniu docelowym Obywatele nie są, i nie będą poinformowani

Sumując zyski: zarobi na tym państwo prawa i jego nieuczciwi urzędnicy (których przecież "nie ma"), „działacze” FiFA i „autonomicznego” PZPN oraz te firmy, które uczestniczyły w budowie i obsłudze imprezy tego wydarzenia sportowego, o zyskach mafii nie wspominając.

Do rubryki zysków nie mogę doliczyć prestiżu państwa oraz zadowolenia uczestników i gości, którzy przyjadą na Euro 2012, gdyż wszystko to skończy się skandalami w związku z nieprzejezdnością i brakiem dróg, słabością obiektów sportowych, brakiem miejsc noclegowych, mega-bałaganem organizacyjnym i brakiem poczucia bezpieczeństwa – będące zwykłym, przewidywalnym zresztą skutkiem wszelkiego akcjonizmu.

Rachunek strat: jest nieprzewidywalny, wiadomo jedynie, że wszelkie i to nadmierne koszty: finansowe i moralne poniosą Obywatele, oraz na pewno stracą i to życie biedne, bezpańskie psy, które z anty-etycznych pobudek zabijane są tysiącami.

Powyżej dokonane określenie istoty zjawiska Euro 2012 jako nieetycznego - z punktu widzenia zasad Cywilizacji Łacińskiej - akcjonizmu, a następnie dokonany rozbiór jego przyczyn i skutków oraz przeprowadzony rachunek zysków i strat, które wykazały przewagę czynników negatywnych i wysokich kosztów obywatelskich, są dla mnie głównym argumentem za tym, aby w żaden sposób nie uczestniczyć – jako konserwatysta etyczny – w przygotowaniach do tej imprezy, ani jej nie popierać.

Na zakończenie, podam przykład Węgier – kraju o dużo mniejszym potencjale ekonomicznym niż Polska – który „wygrał” organizację Wystawy Światowej w roku 1996 i …. zrezygnował, po porównaniu rachunku kosztów, zysków i strat.

Kończę kategorycznym stwierdzeniem, iż akcjonizm w żaden sposób nie przystaje do państwa Cywilizacji Łacińskiej i z tego względu zostaje przez myśl konserwatywną odrzucony, wraz z jego wszelkimi, cywilizacyjnie obcymi, pomysłami typu: „Euro 2012 na bezdrożach i pustyni”, wyrażając jednocześnie nadzieję, iż roztropność naszych węgierskich Bratanków, jest chociaż w niewielkim stopniu zaraźliwa, i że wraz z wiejącym od południa Halnym, przez Tatry się przebije…

Ist*n, ald meg a Magyart es Lengyelorszag
Ceterum censeo Conventum esse delendum.

Dyskusja i wymiana poglądów w tym temacie

strona następna